PostanowiÅ‚em zostawić firmÄ™, wziąć urlop, odciąć siÄ™ trochÄ™… PomyÅ›laÅ‚em, że pójdÄ™ trochÄ™ pod prÄ…d i nie polecÄ™ jak wszyscy do Tunezji czy Egiptu, żeby grzać siÄ™ na plaży razem z tysiÄ…cami turystów. SzukaÅ‚em czegoÅ› bardziej wyrafinowanego, ale niedrogiego.
PomyÅ›laÅ‚em i… wpadÅ‚em na Bilbao
Niby Hiszpania, ale nie do końca. Baskowie by się obrazili
Niby południe Europy, ale tylko patrząc z naszej, polskiej perspektywy. Ciekawy region, bez dwóch zdań.
Transport? Najprościej na świecie poszedłem do biura biletowego (w tym wypadku Jet Service Poland przy Rakowieckiej 34 w Warszawie). Co ciekawe znaleźli mi bilet LOT na samolotach Lufthansy, co wyszło najkorzystniej. W sumie zapłaciłem 970zł ze wszystkim. Sprawdzałem też inne połączenia, low cost i tego typu (lata tam jeszcze przez Brukselę Brussels Airlines) - ale albo gorsze godziny, albo drożej.
Doleciałem, przez Frankfurt, lotnisko w Bilbao (oznaczenie BIO) ładne, chociaż wydaje się dość małe. Transport do miasta - bez problemów.
Zwiedzałem muzea, ulice, bary
Generalnie jest wiele do zobaczenia, zacząłem od znanego na całym świecie Muzeum Guggenheima, odwiedziłem też parę mniejszych, w tym Muzeum Regionalne nastawione na pokazanie lokalnej kultury.
W Hiszpanii podoba mi się to, że komunikacja drogowa jest tak dobrze rozwinięta. Autobuem można dojechać praktycznie wszędzie - wszystkie główne miasta są połączone trasami różnych firm transportowych. Skorzystałem z tego po raz kolejny - pojechałem ok. 150 km od Bilbao, do Pamplony, znanej z encierro i świąt San Fermi. Urocze miasto. Polecam!
Wyjazd był udany - wybrałem miejsce, dość szybko znalazłem dobre połączenie lotnicze, i tanie, Bilbao i okolice nie zawiodły mnie - mam praktycznie same miłe wrażenia. Tylko pogoda mogłaby być odrobinę lepsza
Ale na to nie narzekam aż tak - w końcu sam nie chciałem jechać na plażę 